Wyjscie do ubogich 20.01.2015
W środę wieczorem ponownie wyszliśmy do ubogich.
Rozdawaliśmy odzież, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki.
Przeprowadziliśmy wiele rozmów, modliliśmy się i staraliśmy się im pomóc dobrym słowem, dając nadzieję i wsparcie.

W środę wieczorem ponownie wyszliśmy do ubogich.
Rozdawaliśmy odzież, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki.
Przeprowadziliśmy wiele rozmów, modliliśmy się i staraliśmy się im pomóc dobrym słowem, dając nadzieję i wsparcie.

Często przez sytuację w której się znaleźli i przez ten czas który spędzili bez domu, nabyli przekonań które jest cieżko zmienić.
Wczoraj poznaliśmy Pana Mariana, od 47 lat bezdomnego (pierwszy raz spotkałem osobę od 47 lat bezdomną).
U niego zaczęło się od tego, że odeszli jego rodzice, a bliskie osoby go oszukały.
Kiedy z nim rozmawialiśmy, modliliśmy się, zaczęliśmy rozmawiać o przebaczeniu, co nim bardzo wstrząsnęło.
Pomyślałem sobie wówczas o dwóch kwestiach.

Pierwsza, to jak bardzo dużo gniewu i żalu narosło w nim do osób, które przyczyniły się do jego obecnej sytuacji.
A druga to taka, że czasem przez naszą dumę (tak naprawdę pychę), gniew, złosć, możemy wyrządzić sobie krzywdę i innym.
Czy warto? Przebaczenie wyprowadza na wolność, zaś nieprzebaczenie zawsze wyrządza komuś krzywdę i więzi ludzi w pułapce braku prawdziwej wolności, często doprowadzając do złych doświadczeń i skrajnie ciężkich przeżyć, jak na przyklad wykluczenie społeczne czy bezdomność.


